www.analizatorium.fora.pl
Strefa analizatorska
Obecny czas to Sob 17:56, 16 Gru 2017

Zanim. Drabble starwarsowe

 
Odpowiedz do tematu    Forum www.analizatorium.fora.pl Strona Główna -> Kącik twórczości własnej
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Autor Wiadomość
kura z biura




Dołączył: 05 Maj 2009
Posty: 106
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: ona


PostWysłany: Czw 7:02, 23 Lip 2009    Temat postu: Zanim. Drabble starwarsowe

Trzysta słów z tytułem.


Zanim


Upał. Większe słońce zaszło już, lecz suche powietrze wciąż drga nad pustynią, zacierając kontury rudych skał w oddali. Pył, wszędobylski pył. Czepia się wszystkiego, wciska w najdrobniejsze szczeliny, zgrzyta w delikatnym mechanizmie skraplaczy. Trzeba je sprawdzać co dzień, konserwować z troską, zbierać każdą kroplę cennej rosy. I znowu, i znowu. Mniejsze słońce wisi nisko nad horyzontem, cienie są długie i ostre. Jasnowłosy chłopak znużonym krokiem idzie w stronę ślizgacza, wzrok nieuważnie omiata dalekie wydmy, myśl krąży już wokół kolacji. Za nim, zgrzytając, sunie stary, wysłużony droid. Pogięta blacha, rdza i zacieki, nieznośny swąd przepalonych kabli. Długo już nie wytrzyma, myśli chłopak i zastanawia się, czy wuj zdecyduje się wreszcie wyskrobać parę groszy na nowego. Jawowie mają czasem roboty ze statków, w ich pancerzach - wydaje się - trwa jeszcze chłód przestrzeni...

Ślizgacz rusza gładko i Luke czuje prawdziwą dumę, gdy tak pędzi w świście powietrza, ścigając własny cień. Jest najszybszy i wie o tym. Mógłby tak gnać bez końca, do samego Mos i dalej, gdzie oczy poniosą... Potrząsa głową, euforia nagle opada. Cóż z tego? Nie wyrwie się, nie opuści pustyni, ubogiej farmy pośród rudych skał, gdzie czai się groza Tuskenów. W Mos Eisley żołnierze piją z przemytnikami, z Mos Eisley odlatują statki - nie wsiądzie na żaden z nich. Jego miejsce jest tu, powtarza co dzień wuj. Tu, gdzie może żyć spokojnie, w nic się nie mieszać, nie tak jak... - wuj milknie w pół zdania, ciotka zaciska wargi. Cisza gęstnieje, otula ich szczelnym kokonem; Luke patrzy jak poruszają niemo ustami, niczym drapieżne larwy sarlacca. Wychowaliśmy cię. Opiekowaliśmy się tobą. Jesteś nam to winien.

Jest taki moment, około północy, gdy gaśnie wreszcie łuna obu słońc. Na granatowe niebo wypełzają gwiazdy, monotonnie buczy generator. Luke leży w ciemności, otwarte szeroko oczy, zaciśnięte pięści.

Może za rok, powiedział wuj. Może.

Odlicza dni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu    Forum www.analizatorium.fora.pl Strona Główna -> Kącik twórczości własnej Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group.
Theme Designed By ArthurStyle
Regulamin