www.analizatorium.fora.pl
Strefa analizatorska
Obecny czas to Sob 17:55, 16 Gru 2017

Filmy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Odpowiedz do tematu    Forum www.analizatorium.fora.pl Strona Główna -> Offtop
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

A Ty? Jak obcujesz z 10. muzą?!
Kapcie, fotel i telewizornia.
20%
 20%  [ 4 ]
Jestem wystarczająco majętny/a, by urządzać sobie wycieczki do kina.
10%
 10%  [ 2 ]
Jestem wystarczająco majętny/a, by być w posiadaniu pokaźnej kolekcji filmów na DVD (którą całkiem przypadkiem zbyt często pokazuję znajomym).
5%
 5%  [ 1 ]
Jestem wystarczająco bezduszny/a, by okradać artystów żyjących o okruchach chleba i o parze wodnej, ściągając divx-y.
65%
 65%  [ 13 ]
Wszystkich Głosów : 20


Autor Wiadomość
Deszczowyjka
Analizator
Analizator



Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 92
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z dziczy
Płeć: ona


PostWysłany: Nie 12:44, 02 Sie 2009    Temat postu:

Pigmejka napisał:

PS. Na początku filmu, kiedy Dumbledore jest z Harrym u Slughorna, bierze on jakąś gazetkę z ładną jasnowłosą panią na okładce i pyta Horacego czy może to wziąć, "bo lubi robótki ręczne" ... Może mi ktoś wyjaśnić o co w tej scenie chodzi? >.< i czy tylko ja zareagowałam na to: *nie mam skojarzeń*?! :hamster_confused:

Hmm, nie wiem, czy czytujesz Świat Dysku, ale może Dumbledore jest szwaczką? :hamster_evil:

Tyż byłam na HBP. I szczerze mówiąc myślałam, że będzie dużo gorszy. A tak, gdyby wyciąć rozterki miłosne młodzików, wyszedłby nawet fajny film. A że byłby to film długości teledysku...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Pigmejka




Dołączył: 30 Lip 2009
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza
Płeć: ona


PostWysłany: Pon 0:15, 03 Sie 2009    Temat postu:

Deszczowyjka napisał:
Hmm, nie wiem, czy czytujesz Świat Dysku, ale może Dumbledore jest szwaczką? :hamster_evil:


Hahaha, to prawda, wygląda na to że becikowe jest za mało dochodowe, więc Albus postanowił wziąć przykład z Pani Palm :hamster_evillaugh:
I zgadzam się, że film nie byłby zły, gdyby nie ciągłe problemy miłosne bohaterów.

A tak z innej beczki: byłam dziś na kinie pod niebem na filmie Kierowca dla Wiery. Jak ktoś lubi kino rosyjskie, bardzo polecam. :) Może nie jest to film tak dobry jak słynny Spaleni słońcem, ale ma bardzo podobny do niego klimat i jest świetnie zagrany.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Serpentis Sempre




Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 483
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Wieży Błaznów


PostWysłany: Pon 19:50, 03 Sie 2009    Temat postu:

A ja tak zarzucę znaleziskami z Filmwebu.
Harry Potter i Komentująca Publika.

Cytat:
o Jezu Voldemort go dorwał" - to było gdy Harry'ego chwyciła ręka


Cytat:
Dumbledore: "Harry, przyprowadź Severusa"
I moja mama na głos "A kto to jest Severus?"

A sądziłam, że to całe lamentowanie, że "ci spoza półświatka nie zrozumieją" to przesada...

Cytat:
Gdy profesor dał Ronowi to lekarstwo i powiedział mu ''Do dna'', Ron wypił tylko trochę. Nie obyło się więc od komentarza ''Do dna miało byc''


Cytat:
Harry pije eliksir szczęścia czy tam coś i ja w tym momencie chamsko siorbię colę przez słomkę i wtedy jakiś koleś: "Rany Harry! Ale z Ciebie prosiak!"


Cytat:
Dumbledore powiedział do Harrego: powinieneś się ogolic , mój kolega: i kto to mówi

Tak swoją drogą... to postępująca ślepota czy w filmie Harry nie bardzo miał co golić?

Cytat:

u mnie w momencie, kiedy wychodzą Inferiusy ktoś krzyknął "o kurwa,ile Gollumów!!"

Przeraża mnie mój plebejski humor, ale: rozbawiło mnie to.


Często powtarza się też motyw podnoszenia zapalniczek w momemncie składania hołdu Dumbledore'owi. Ha, też o tym pomyślałam, siedząc w kinie. Iscie, jak na koncercie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
KatarzynaEv
Analizator
Analizator



Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 477
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Kont.
Płeć: ona


PostWysłany: Czw 18:42, 06 Sie 2009    Temat postu:

Przyznaje byłam na HBP i film był strasznie nudny. Bite dwie godziny blogaskowych rozterek nastolatków? Nie, nie i jeszcze raz: NIE. (co nie oznacza, że nie śmiałam się z ich "romansów") Sadziłam, że będzie ślicznie pokazana przeszłość Lordzia Voldzia i artefakty założycieli Hogwartu. (I mlody, i uroczy Voldzio też. >///<) Wyszedł romans dla nastolatków z kilkoma minutami Harrego Pottera. Sądziłam, że trzecia część była koszmarnie zrobiona. No i te dwie sa razem na samym dnie.

Jeśli siódma będzie beznadziejna to wyjdę z kina w środku seansu. Bo nie mam juz cierpliwości na takie słabizny. :hamster_dribble: A po czwartej i piątej części odżyła moja nadzieja na zaglibistego Pottera. T.T


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Mrohny
Analizator
Analizator



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 309
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Czw 19:42, 06 Sie 2009    Temat postu:

Zgadzam się z Katusią. gdyby wyciąć wszystkie blogaskowate części, nie warto by realizować tej części.
Snape umył włosy i wymłodniał. Lavender była okropna. Scena w Skrzydle przyprawiła mnie i moją koleżankę o spazmy śmiechu. I przede wszystkim nie było pogrzebu Dumbledore'a na który ogromnie liczyłem. Nawet młody Tom nie wydawał się taki mroczny jak na trailerach, a polski dubbing wkurzał jeszcze bardziej.
Poza tym nie wiem czy zauważyliście, ale Draco z każdą kolejną sceną pozbywał się ubrań. Doszedł tylko do koszuli, ale gdyby się nie zatrzymał, zapewne zobaczylibyśmy go w samej bieliźnie gdy próbuje zabić Dumbledore'a.
Zawiodłem się, to była tak samo nieudana część jak ta z numerem piątym. Yates nie powinien kręcić takich filmów. A przed nami jeszcze dwa filmy...
Co do Więźnia Azkabanu - jak dla mnie najlepsza część.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Gilraina




Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 110
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wioska Pisaków
Płeć: ona


PostWysłany: Pią 18:21, 07 Sie 2009    Temat postu:

Ja na szóstej części bawiłam się całkiem nieźle, choć faktycznie gdyby było mniej miłosnych rozterek, a więcej przeszłości Voldemorta i poszukiwania horkruksów, byłoby dużo lepiej. Przypominało to trochę część czwartą, która miała być najmroczniejsza, a wyszła najbardziej komediowa... O artefaktach założycieli Hogwartu nie było praktycznie żadnej wzmianki, w dodatku zostało powiedziane, że horkruksem może być KAŻDY przedmiot - jak z tego wybrną w kolejnej części? Harry będzie ganiał za każdą starą puszką? I czy ktoś może mi łaskawie wyjaśnić, dlaczego młody Tom Riddle z szóstej części wygląda inaczej niż młody Tom Riddle z drugiej części? o_O

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Pigmejka




Dołączył: 30 Lip 2009
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza
Płeć: ona


PostWysłany: Nie 1:03, 09 Sie 2009    Temat postu:

Dziś zostałam zaczarowana. Eh, sama nawet nie wiem od czego zacząć. W życiu widziałam już wiele pięknych, poruszających filmów. Nawet jeśli były bardzo wzruszające, rzadko kiedy na nich płakałam: nie potrafię ukazywać publicznie nadmiaru uczuć, a już zwłaszcza łez. I choć w środku jestem czasem cała pokrojona na plasterki przez emocje, to robię wszystko, żeby nie chlipać i nie szeleścić chusteczkami przy innych. Zresztą ja w ogóle jestem bardzo cyniczna, złośliwa i często w sytuacji kiedy inni ryczą w najlepsze, patrząc na jakieś wyciskacze łez, ja tylko siedzę i macham sobie nóżką. Na tanie chwyty się nie dam złapać.
Jednakże na filmie "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta nie mogłam, nie mogłam nie płakać. Wracałam z seansu i jeszcze mi łzy płynęły, a gardło miałam tak ściśnięte, że myślałam, że się uduszę.
http://www.youtube.com/watch?v=Uvf8p9CfoEk&NR=1 Nawet zwiastun jest piękny...
Jest to cudowny film o przemijaniu, marzeniach, starości i miłości. Fenomenalny Jan Nowicki. Zresztą nie tylko on, cała ekipa starych aktorów: Nina Andrycz, Ewa Krasnodębska, Danuta Szaflarska, Fabian Kiebicz, Stefan Burczyk i wielu innych - oni wszyscy byli wspaniali.
Akcja dzieje się w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Pewnego wieczoru przyjeżdża tam Jerzy (Nowicki) i nie mogąc pogodzić się z panującym tam strasznym marazmem, postanawia obudzić życie w tych wszystkich postaciach, które kiedyś przecież były wielkimi, wspaniałymi aktorami, a teraz są jak pożółkłe cienie, snujące się we mgle. Gra(nomen omen) więc w pewien sposób rolę McMurphy'ego z "Lotu nad kukułczym gniazdem". W rozruszaniu towarzystwa pomaga mu czarny pudel. A kiedy ma się za pomocnika wcielenie Szatana, plan musi się powieść, czyż nie?:) A skoro jest Mefistofeles, musi być i "Faust" - którego to postanawiają wystawić aktorzy... Zresztą, co ja się będę rozpisywać: tu jest artykuł poświęcony filmowi i jego twórcy: [link widoczny dla zalogowanych]
Tego filmu nie da się opisać, bo nie o fabułę w nim chodzi, a o emocje i uczucia, jakie budzi.
Wciąż stoi mi przed oczami piękna scena...
Wokół ściele się szara mgła. Jej strzępy otulają czarne, powykrzywiane korpusy bezlistnych drzew. Stare małżeństwo spaceruje po parku. Pod ich nogami szeleszczą pożółkłe liście. Ona - drobniutka kobieta o łagodnej, dobrej twarzy, on wyższy od niej, a jednak opierający się na jej ramieniu, bezbronny, trzęsący się, zniszczony przez chorobę Alzheimera i Parkinsona. Kobieta wspomina ich młodość, ich podróże, kawiarnie, bale, pierwsze spotkanie... Wciąż powtarza nazwy tych samych miejsc, sytuacji: usiłuje wyzwolić wspomnienia swego męża, ożywić je, ale wie, że tak naprawdę wciąż musi uczyć go ich przeszłości na nowo, aby nie zapomniał jej całkiem. Próbuje wydrzeć go zapomnieniu, ale to walka z wiatrakami... Mężczyzna ledwo chodzi, a jednak usiłuje w żartach rzucać w nią liśćmi. Jego nieporadne, rozedrgane ręce uparcie próbują odtworzyć gesty, które były tak łatwe w młodości. Nagle schyla się on po kwiatek, drobne białe ziółko, które nie wiadomo jak wyrosło i przetrwało wśród jesiennych chłodów. I podając tę niewielką roślinkę żonie zaczyna deklamować wiersz o niezapominajce. Ledwo mówi, jest bardzo słaby i nawet nie wiadomo czy pamięta jak się nazywa, ale wierszyk deklamuje pięknie, bo to w nim zostało: jego żona - jego Barbara i ich miłość.

Przepraszam, za bardzo się rozpisałam, zupełnie niepotrzebnie, na dodatek zbyt sentymentalnie, niemalże ałtoreczkowo. Chyba się starzeję, skoro zdarzają mi się takie faux pas. Przepraszam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Pigmejka dnia Nie 1:45, 09 Sie 2009, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Serpentis Sempre




Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 483
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Wieży Błaznów


PostWysłany: Śro 9:31, 30 Wrz 2009    Temat postu:

Szkoła óczy i wyhowóje, czyli seans na lekcji polskiego. Konkretnie, "Dekalog", częśc pierwsza, "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
Przede wszystkim, na samym wstępie przyznam bez bicia: nie oglądałam całego filmu, tylko, kolejno: początek, kilka scen ze środka i zakończenie. W międzyczasie czytałam pożyczone od koleżanki "Bravo" i dało mi to o wiele więcej radości. Czemuż? Bo Bravo w swojej radosnej, nieskrępowanej głupocie nie próbowało pozować na Głębokie Dzieło Z Przekazem.
No, ale ad rem.
Dla mnie "Dekalog" (a raczej pierwsza część... Rany, jest jeszcze dziewięć takich. Zgroza) to bajka z morałem. Wierz w Boga, człowieku, nie polegaj na złym komputerze i matematyce, bo sptoka cię kara. Czerwony Kapturek kiwa powaznie głową, trzy świnki milczą filozoficznie, a ja parskam, zdegustowana.
Gwoli ścisłości: jestem wierząca. Ale nie lubię, jak ktoś łazi za mną i natrętnie przypomina mi o moich obowiązkach.
Bohaterowie nie budzą we mnie żadnych uczuć (może to kwestia tego, że często nie mogłam zrozumieć, co oni mamroczą) - ot, snują się po ekranie, wygłaszają mądre uwagi o duszy i komputerach, aż w końcu któreś ginie, a ja tłumię śmiech, bo przypomina mi się kwestia ze "Shreka": "Psst... To jest ta scena, w której dajecie nogę..." - "Psst... Widzu... To jest ta scena, w której się wzruszasz...".
Wisienką na torcie jest seria nieksoordynowanych pisków w tle, którą dla wygody nazwę muzyką. Brzmi mniej więcej tak, jakby ktoś usiadł sobie na trawie ze skrzypcami, wbił mętny wzrok w niebo i, myśląc o niebieskich migdałach, zaczął sobie jeździć smyczkiem po strunach. Groza.

Całe szczęście, że od dzisiaj zaczynamy "Mitologię".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Miss_Derisive
Analizator
Analizator



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 323
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: ona


PostWysłany: Wto 23:22, 29 Gru 2009    Temat postu:

Avatar

Byłam w kinie, ale tylko na wersji 2D (cóż, bilety pozajmowane). Ogólnie wrażenie przyjemne.

Nie radziłabym się nastawiać na oryginalną i zaskakującą fabułę. Owszem, pomysł z samymi avatarami niezły, ale jeśliby odrzeć akcję z ozdóbek, to pojawia się stary, znany wzór. Mnie na przykład przypomniała się "Pocahontas".

Powodem, dla którego warto jednak obejrzeć "Avatara", są efekty. Pod względem wizualnym film jest świetny. Nawet w wersji dwuwymiarowej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Pigmejka




Dołączył: 30 Lip 2009
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza
Płeć: ona


PostWysłany: Czw 13:53, 31 Gru 2009    Temat postu:

Ja byłam na Avatarze w 3D. I warto było! Ten trójwymiar to było coś zdecydowanie innego i lepszego od tego, co do tej pory można było zobaczyć w innych filmach zrobionych za pomocą tej techniki.
Cóż, fabuła schematyczna do bólu, psychologizmu postaci ani na lekarstwo - no, ale w końcu nie o to reżyserowi chodziło. :P
Jak to rzekł mój kolega: "no cóż, fabuła niebezpiecznie i wprost zerżnięta z Pocahontas, ale za stworzenie całego tego świata należą im się oklaski i basta;]".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Mrohny
Analizator
Analizator



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 309
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Pią 12:04, 01 Sty 2010    Temat postu:

Aż dziw, że chciałem się wybrać na ten film. "9" to opowieść w której żywe pacynki walczą z maszynami, które zbuntowały się przeciw ludziom.
Oczywiście mamy bohatera Mary Sue, mamy przywódcę grupy, który go nie lubi i mamy prostą fabułę z happy endem. Pomysł może i był dobry, ale całość wyszła strasznie marnie. Animacja, owszem, dość ciekawa, ale patrząc na postacie widzę tylko tym czym one były w filmie - lalkami...
spoiler! No i wątek rozdzielenia duszy genialnego twórcy na 9 części, Voldemort's back! XD spoiler!
Trwa tylko 80 minut, więc można obejrzeć.

OMFG, jeśli w 2009 był jakiś naprawdę genialny film pod względem adaptacji komiksowej/książkowej to stawiam na "Watchmen". Jeśli będziecie chcieli obejrzeć zamaskowanych bohaterów lat 80., którzy zostali wyklęci przez Amerykę, jeśli chcecie obejrzeć naprawdę dobre kino i nie jest wam żal prawie trzech godzin, to polecam. Najpierw jednak radzę przeczytać komiks.
Znakomicie dobrane postaci, świetna muzyka, klimat. No i ten głos Rorschacha. Geniusz.
Co tam X-meni i inne takie. Watchmen rox!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Serpentis Sempre




Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 483
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Wieży Błaznów


PostWysłany: Pon 14:07, 08 Lut 2010    Temat postu:

W weekend poważnie zwątpiłam w zdrowie swoje i wiernej drużki.
Oglądałyśmy Oszukać przeznaczenie 3 (vel Film, Po Którym Co Drugi Widz Zrezygnuje Z Wizyty W Solarium).
A skąd zwątpienie? Z ogarniających nas naprzemiennie głupawki i radości, gdy ginęli kolejni bohaterowie. A ginęli widowiskowo, hurtowo i zabawnie, w pewien makabryczny sposób (moim faworytem jest niejaki Lewis, który puścił gadkę o tym, że nie boi się śmierci, w następnej chwili cudem uniknął zdekapitowania przez ozdobę sali treningowej - swoją drogą, kto normalny wiesza maczety nad sprzętem do ćwiczeń? - po czym z okrzykiem "Jebać śmierć!" zginął od uderzenia jakimś elementem sprzętu. W czachę, która rozprysła się jak czerwona bańka mydlana).

Bohaterowie byli tak płascy, że oglądanie ich śmierci stanowiło nie lada rozrywkę (cały czas nasuwały mi się skojarzenia z grą The Sims) i..i i w ogóle, wesoło było.

Kolejny dowód na to, że hektolitry krwi nie gwarantują, że film będzie straszny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Pigmejka




Dołączył: 30 Lip 2009
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza
Płeć: ona


PostWysłany: Pon 15:54, 08 Lut 2010    Temat postu:

@Serpentis: ha, o przemocy i śmierci w kinie popularnym mogę rozmawiać, mówić i co kto chce i ile chce, bo się tym interesuję i nawet piszę z tego licencjat. ;D Ano, hektolitry krwi zdecydowanie nie gwarantują tego, że film będzie straszny. Najlepszym przykładem są wszelkie horrorki tworzone wg zasady "Im-Więcej-Zombie-I-Krwi-Tym-Straszniej", albo pseudo-gore. A już kino exploitation niesie ze sobą cały arsenał śmieszności. :)
Wszystko jest w porządku, jeśli śmieszność jest zamierzona, tak jak u Tarantino czy w "Martwicy Mózgu", ale niestety w większości wypadków efekt komiczny spowodowany jest najzwyklejszą marnością "dzieUa".
Do czego zmierzam: Serpentis, jeśli po trzeciej części "Oszukać przeznaczenie" miałaś dość, to... nie oglądaj czwartej części! :D :D Jest JESZCZE gorsza. DUŻO gorsza. ;]

PS. Ja obejrzałam wczoraj tego nowego Holmesa. I jestem załamana. CO i JAKIM PRAWEM oni zrobili z głównych bohaterów? Sherlock to jakaś postbondowa krzyżówka Jacka Sparrowa i dra House'a. Nic, tylko się ganiają z Watsonem po jakichś halach i ratują panny przed rozcięciem na pół przez coś w rodzaju piły mechanicznej(!), zamiast MYŚLEĆ i ANALIZOWAĆ. Ja rozumiem, że wymogi kina popularnego... itd... ale to już nawet nie jest kino popularne, to jest Ałtorkizm! ;/
Holmes to zaćpana łamaga łapiąca muchy do słoika i niszcząca statki niemal od jednego uderzenia młotka, a Watson to bawidamek gadający wciąż o narzeczonej. Czy w dzisiejszych czasach tylko ci bohaterowie są cool, którzy są przystojni, w miarę młodzi i biegają za złoczyńcami wywijając dziwnymi broniami? ;/ Ciekawe, kogo by zrobili z Herculesa Poirot. Pewnie by mu dodali z 20 cm wzrostu, odchudzili minimum 20 kg i też kazali biegać po dachach jak kotu. I wtedy byłby cool. ;/ Dewaluacja postaci załamała mnie tu chyba najbardziej, choć jest też wiele scen facepalmogennych...
[eee... mini spojlery. Chyba.]
Na przykład taka scena, w której Holmes bije się z jakimś francuskim olbrzymem. Najpierw Holmes wygrywa, bo ma jakieś prądotwórcze ustrojstwo... T.T ale potem mu olbrzym to ustrojstwo psuje i się zaczynają ganiać po takiej hali, gdzie akurat budowany jest statek. I rzucają w siebie młotami! >.< Już pominę, że nikt z robotników się nie zainteresował, czemu dwóch intruzów rozwala im budowany statek. Już przemilczę, że dwóm intruzom udaje się rozwalić CAŁĄ HALĘ. I zatopić ów statek. Ale motyw jakiegoś "czegoś" metalowego, które leci na Holmesa, jakby było gumową piłeczką, mimo, że waży pewnie z 2 tony... zabił mnie ostatecznie. No i do tego czarny charakter, którym jest jakiś satanista na czele sekty, co to rzekomo powstał z grobu i jest mmhhrooooczny. ;/
Podsumowując, z prawdziwego Holmesa został tu tylko tytuł i nic więcej.
Wrrr, wrrr. Jest kino rozrywkowe dobre i marne. To, moim zdaniem, należy do tych marnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Gilraina




Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 110
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wioska Pisaków
Płeć: ona


PostWysłany: Pon 17:11, 08 Lut 2010    Temat postu:

A mi się "Sherlock Holmes" podobał. Nawet jeśli twórcy odeszli dość mocno od oryginału i przedstawili własną wariację, to jednak była to wariacja dość ciekawa i ładnie zrobiona. Nie jakieś tam wielkie dzieło, ale dobrze zrobione kino rozrywkowe. No ale co ja tam wiem... Z "Avatara" też wyszłam zadowolona. O.

Za marne kino rozrywkowe uznałabym raczej pewną serię o wampirach, które błyszczą. I w żadnym wypadku nie postawiłabym obok niej "Sherlocka Holmesa".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Autor Wiadomość
Pigmejka




Dołączył: 30 Lip 2009
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza
Płeć: ona


PostWysłany: Pon 19:01, 08 Lut 2010    Temat postu:

Cóż, trudno byłoby znaleźć pośród współczesnych tekstów kultury coś, co jest równie marne co seria Tuajlajtu. Zarówno w literaturze, jak i w kinie. I tu chyba nikt nie będzie miał wątpliwości. :))) Ona jest gorzej niż marna i nie zamierzam jej zestawiać z tym filmem.
Mimo to, moim zdaniem, twórcy Holmesa pojechali po najniższej linii oporu. Nie było tu nic nowego ani zaskakującego. Po raz kolejny użyto wyświechtanych już schematów, powtórzono stare fabuły i przewartościowano bohaterów do tego stopnia, że całkiem zatracili oni swoją tożsamość i oryginalność. Ja wiem, że mamy postmodernizm i wszystko nam się wyczerpało i można już tylko odtwarzać na nowo dawne motywy, reinterpretując je na różne sposoby, ale na litość, to nawet nie była reinterpretacja, a zwykłe przemieszanie wszystkiego i opatrzenie etykietką "Holmes." I cóż z tego, że było dobrze nawet zagrane, że momentami śmiesznie i ciekawie, i ładnie. Filtr w kolorze sepii na przykład zastosowany w planach ogólnych był bardzo zgrabnym rozwiązaniem i podobał mi się. Ale niestety, dobra realizacja techniczna to trochę za mało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu    Forum www.analizatorium.fora.pl Strona Główna -> Offtop Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group.
Theme Designed By ArthurStyle
Regulamin